_________________ Do you see the absurdity of what I am? I can't even express these things properly because I have to conceptualize complex ideas in this stupid limiting spoken language!
Nie. No sorry, ale to nie jest kwestia ego Owsiaka.
Tak, był tam (na koncercie) niesamowity ścisk, ale to nie jest tak, że całe te 700 tys. osób napierało na barierki. Na barierkach zatrzymuje się siła pierwszych kilku rzędów, to wszystko. Ludzkie ciała są elastyczne i działają jak korek, a siła się rozkłada. Gdy pierwsze 10 rzędów się zaprze, to kolejne 500 ich nie przepchnie do przodu. Każdy stara się stać prosto... w przeciwnym razie cały tłum położyłby się jak domino. Gdzieś przeczytałem, że ochroniarze z trudem utrzymywali te barierki... Nie myślicie chyba, że kilku ochroniarzy trzymających barierkę mogłoby się siłować z kilkutysięcznym tłumem? Siłują się z bezwładnością kilkunastu najbliższych ciał, to wszystko.
Zawsze jest tak, że niemal każdy chce się dostać do barierek. Dlaczego tak jest? Bo barierka to psychologiczna, ostateczna granica ("The Final Frontier"), najlepsze miejsce na koncercie. Jestem pewien, że większość użytkowniczek tego forum się ze mną zgodzi. A więc jest ten jeden, VIP-owski rząd, do którego wszyscy się pchają... no i jest ścisk.
A jak to wygląda gdy nie ma barierek? Kilka(naście) metrów od sceny nic nie widać, więc nikt tam się nie pcha. A gdzie się pchają? No w zasadzie trudno powiedzieć... jest to przestrzeń ok. 30 metrów. Czasem muzycy podchodzą trochę bliżej krawędzi sceny, a czasem się od niej bardzo oddalają. To z jakiej odległości najlepiej jest oglądać koncert jest wyłącznie kwestią gustu. Ktoś woli stanąć bliżej, ktoś inny dalej. Ścisk się rozładowuje. Ruch w tym tłumie jest bardzo płynny... ktoś podchodzi bliżej, ktoś dalej, ktoś odsuwa się od sceny by trochę odpocząć itd. Ludzie cały czas skaczą i przesuwają się pomiędzy sobą...
Czasem na koncertach wydawało mi się, że stoję cały czas w jednym miejscu, by po chwili przekonać się, że nagle znalazłem się kilkanaście metrów bliżej lub dalej sceny. Bywa tak, że poguję obok kogoś, a później tracę tę osobę z oczu by wpaść na nią od zupełnie innej strony 30 minut później. Wszystko się dzieje dokładnie tam, gdzie normalnie byłyby rozstawione barierki. Pod samą sceną, nie tylko 50 i 100 metrów dalej.
Gdyby tłum naprawdę ekstremalnie napierał do przodu, to przecież i tak część osób będzie napierać do tyłu, bo zostali wypchnięci za bardzo do przodu... no i się równoważą gdzieś w okolicach punktu w którym widoczność jest najlepsza. Z pewnością przy 700 tysięcznym tłumie pod samą sceną byłoby znacznie bardziej tłoczno niż na innych koncertach, ale tłum nie naciskałby na ścianę sceny... no bo po co?
Jak inaczej wytłumaczyć to, że na koncercie Papa Roach w Warszawie przy kilkusetosobowym tłumie był większy ścisk niż na Woodstocku, gdzie tłum liczył sobie 350 tys. osób? Może i plac pod sceną woodstockową jest znacznie większy niż Stodoła, ale przecież i tak wszyscy pchali się do barierek... ach, zaraz!, no tak, przecież tam nie było barierek! ;)
Barierki nie są dla naszego bezpieczeństwa, tylko dla bezpieczeństwa artystów na scenie. Chodzi o to by oddzielić publiczność od sceny. W przypadku sceny woodstockowej ponad 4 metrowa ściana spełnia to zadanie, więc barierki są zbędne.
Zanim stwierdzicie, że te barierki były bardzo potrzebne, bo był duży ścisk... zastanówcie się, czy to właśnie barierki nie spowodowały tego ścisku pod samą sceną. No, a że ogólnie był ścisk, to raczej nic dziwnego przy 700 tysięcznym tłumie... Ciekawi mnie jeszcze tylko w jaki sposób rozstawienie barierek, a tym samym zmniejszenie przestrzeni pod sceną o kilka metrów miało pomóc w zmniejszeniu ścisku 30, 50, czy 100 metrów od sceny. Ale to były jakieś specjalne barierki podobno, pewnie wytwarzają pole siłowe rozstawiające ludzi w odpowiednich odstępach. :)))))))))))))))
Legenda: po prawej koncert z barierkami, po lewej bez. Kolor bordowy oczywiście oznacza największy ścisk, a zielony najmniejszy. Większość "stref" opatrzona komentarzami przedstawiającymi co mogą myśleć osoby znajdujące się w danym miejscu.
_________________ Do you see the absurdity of what I am? I can't even express these things properly because I have to conceptualize complex ideas in this stupid limiting spoken language!
Ja uważam podobnie jak s!n, i nie tylko on pewnie. Akurat na Woodstocku to scena pełni rolę jednej wielkiej bariery która odgradza tłum od artystów, a po prostu The Prodigy (i management) nie mogło ogarnąć że na 4m scenę normalni ludzie się nie wspinają.
No i pozostaje kwestia miliarda koncertów na których prodigy było, i były tam też barierki. Tylko że oni chyba zapomnieli że na tych koncertach ludzie byli przyzwyczajeni do barierek, a w Kostrzynie raczej nie. Generalnie z perspektywy czasu muszę stwierdzić że prodigy nie powinno się znaleźć na XVII Przystanku Woodstock, bo poza ilością ludzi na m^2 narobiło samych kłopotów, niepotrzebnych dyskusji etc. Jeden wielki syf.
Dobrze że chociaż rozgrzali nieco publiczność przed koncertem wieczoru, czyli występem grupy ŁĄKI ŁAN !
_________________ Do you like how it feels
To be bit in the neck by the snake that kills
Ależ ja się również z s!nem zgadzam, zresztą w tym całym oświadczeniu prasowym The Prodigy któraś z agencji, organizująca jeden z festiwali w Polsce, przytacza tam w swojej wypowiedzi tragedię w Roskilde na koncercie Pearl Jamu, gdzie punktem zapalnym było właśnie przygniecenie ludzi do... barierek. Świetny przykład. Na tłumaczenie takiego, a nie innego wyglądu festiwalu był jednak czas przed jego rozpoczęciem, a nie kilka, czy tam nawet kilkadziesiąt godzin przed występem zespołu na dużej scenie. Wpisanie do kontraktu postawienia barier ochronnych bez zamiaru realizacji tego punktu, bo "zespół na pewno da się przekonać, z profesjonalizmem ma niewiele wspólnego. Więc to nie jest tak, że wina leży tylko po stronie "The Prodigy", bo sobie nagle kilka godzin przed koncertem zażyczyli "pieprzonych barierek"... A tak to mniej więcej wyglądało i stąd też zapewne to całe oświadczenie, choć zdecydowanie przesadzone.
_________________ [this reality is really just a fucked up dream]
po pierwsze: s!n genialna 'mapka' (jakkolwiek by to nazwać:))
po drugie: czytalam dzisiaj w gazecie, ze management the prodigy oswiadczyl nie tylko, ze na woodstock'u nie zostały spełnione zadne normy medyczne i sanitarne, ale tez, ze kilkaset osob zostalo ciężko rannych ten komentarz mnie totalnie rozbawił, zwłaszcza ze policja uznała woodstock 2011 za najbezpieczniejszy w historii
_________________ I'm just good girl in a bad, bad town. I'm just a bad girl with a good reputation.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum