Czy tylko ja byłam tak pojebana, że po zakończeniu seansu siedziałam w fotelu i trzęsłam się ze strachu, w połowie filmu modliłam się, żeby już się skończył, bo nie wytrzymie, jak Boga kocham, nerwowo i psychicznie? Końcówkę przesiedziałam z szalikiem na twarzy, bo nie mogłam już patrzeć na ekran, a kiedy wyszłam o 3 w nocy (bo to maraton był) na papierosa to czułam, że każda komórka mojego ciała jest tak spięta, że nie pozostawało mi nic innego, jak tępe patrzenie się przed siebie i ciągłe powtarzanie 'O kurwa' na przemian z 'ja pierdole'?
Przepraszam za nagromadzenie wulgaryzmów
Hiszpański, czy tam porutgalski horror.
Nic w życiu mnie tak jeszcze nie posrało, jak ten film.
Nie wiem czy to już ze starości czy rzeczywiście dobry film
_________________ "You guys are heart, you guys are soul, you guys are Papa Roach's spirit." - J. Shaddix, 27.09.2009, Warsaw.
Ostatnio zmieniony przez ~Marta 12-02-2011, 11:26 , w całości zmieniany 2 razy
Emocje miałem zupełnie przeciwne do Ciebie. Przez większość filmu śmiałem się jak po**any i nie mogłem przestać. Gdy widziałem krwiożercą babcię czy wściekłą dziewczynkę to po prostu nie mogłem wytrzymać...mimo wszystko film był zajebisty.
Nie, to nie na Halloween. Było tydzień wcześniej - Noc europejskiego kina grozy. Labirymt Fauna (wtf?! to była jakaś głupia fantastyka), Wpuść mnie czy tam Pozwól mi wejśv, nie pamiętam nigdy nazwy Fajny norweski, albo finlandzki film. Ciekawy klimat (; , REC właśnie iiiii... Sierociniec.
Ale! to je offtop ;p
_________________ "You guys are heart, you guys are soul, you guys are Papa Roach's spirit." - J. Shaddix, 27.09.2009, Warsaw.
Ech, nie macie już o czym pisać? Przed chwilą napisałem ze 3 krótkie recenzje tego filmu w innych miejscach sieci, a teraz wchodzę tu i co widzę?! [•REC]!
Oglądałem go wczoraj wieczorem u kumpla... zgaszone światła, dobre nagłośnienie... ogólnie dobra atmosfera do oglądania horrorów...
Film podzielę na 3 części:
1/3 - obejrzałem sobie 2min samego początku by zrozumieć o co chodzi po czym grałem w Icy Towera i gierkę z kulką w roli głównej na telefonie z żyroskopem.
2/3 - denerwowałem się bo ujęcia kamery męczyły, a tak po za tym to śmiałem się przy co 2 scenie...
3/3 - oglądałem w skupieniu... od czasu do czasu wymieniając się komentarzami z kumplem... najczęściej samym spojrzeniem
Przy napisach końcowych (btw fajna muzyka) dopiero zacząłem litanię składającą się głównie ze słów "ja pierdolę", "o kurwa"...
Film ten byłby beznadziejny gdyby krwawa jatka zaczęła się na początku. A tak... jestem zachwycony! W innych filmach występują pojedyncze momenty grozy - budowanie napięcia, straszna scena, rozładowanie napięcia. Na tym filmie nie ma czegoś takiego jak rozładowanie napięcia... ono rośnie i tylko rośnie przez cały film.
Na początku czujemy obojętność - podobnie jak bohaterowie "może coś się wydarzy, a może nic", potem zdenerwowanie - bohaterowie są zdenerwowani sytuacją, gdyż nie wiedzą co się dzieje, a widz tym, że kamera porusza się bardzo chaotycznie (myślę, że to zamierzony efekt twórców filmu aby wzbudzić u widza te same emocje co te które odczuwają bohaterzy, potem kamera się uspokaja). Następny krok to zaciekawienie gdy przyczyna dramatycznych wydarzeń trochę się wyjaśnia - to samo wzbudza zainteresowanie wśród bohaterów i widzów, a widz zaczyna się coraz bardziej czuć jakby sam był bohaterem filmu (co uświadamia sobie dopiero po filmie). Zdenerwowanie i ciekawość towarzyszą nam potem już do samego końca, jednak w tym samym czasie twórcy filmu dodają powoli nieco obrzydzenia... które narasta niemal z każdą chwilą, dopiero po dłuższym czasie ustępujące czemuś innemu, tym czymś jest STRACH. Ale nie jest to strach polegający na pojedynczym wzdrygnięciu (podczas filmu nie wzdrygnąłem się ani razu), tylko strach który nami dosłownie przesiąka. Dodawany malutkimi porcjami strach nie jest odczuwalny przez 90% filmu, ale czai się wszędzie. W ostatniej sekwencji scen gdy bohaterowie przeglądają wycinki z gazet dochodzi jeszcze coś, ponownie czuje to zarówno bohater jak i widz: WHAT THE FUCK, bo inaczej tego opisać nie potrafię. No i ostatnie 5 minut filmu, porządna dawka strachu, ale ponownie nie jest to nagłe wtłoczenie dużej dawki adrenaliny do krwi które powoduje chwilowy paraliż całego ciała i zwiększenie się ciśnienia po to by po chwili wszystko wróciło do normy... Nie, nasze ciało po prostu przesiąka adrenaliną, wchłania ją jak gąbka, tak jak mózg przesiąka strachem... no i koniec! Słuchamy muzyki z napisów końcowych i zastanawiamy się jak to możliwe, że tak nudny, beznadziejny i mało straszny film doprowadził nas to takiego stanu...
...ja na przykład do tej chwili mam problemy z żołądkiem.
_________________ Do you see the absurdity of what I am? I can't even express these things properly because I have to conceptualize complex ideas in this stupid limiting spoken language!
Kurde, u mnie już baaaardzo dawno żaden horror nie wywołal takich uczuć :p No może "Eden Lake", który mocno wali widza po głowie, ale to nie jest klasyczny horror, a raczej survivalowy thriller...
_________________ [this reality is really just a fucked up dream]
Ja w piątek idę na "W sieci kłamstw", a na "Kwarantannę" może w sobotę albo niedzielę. Ale powiem Ci już teraz, Amerykanie nic nie wymyślili, bo po zwiastunie widać, że jest to KOPIA "[Rec]", bądź jak kto woli bezczelna zrzynka... No ale zapłacili, to mogą zrzynac, nie?
_________________ [this reality is really just a fucked up dream]
Ja w piątek idę na "W sieci kłamstw", a na "Kwarantannę" może w sobotę albo niedzielę. Ale powiem Ci już teraz, Amerykanie nic nie wymyślili, bo po zwiastunie widać, że jest to KOPIA "[Rec]", bądź jak kto woli bezczelna zrzynka... No ale zapłacili, to mogą zrzynac, nie?
Czytałem opis i widziałem zdjęcia i zapowiada się tak jak piszesz na taki sam film w innej obsadzie...
Swoją drogą "REC" też nie jest jakoś szczególnie oryginalny. Pamiętacie "Resident Evil" albo "Świt żywych trupów"?
Tak, pomysł na tajemniczego wirusa zamieniającego ludzi w zombie, czy tam inne potwory, w każdym razie bardzo agresywne nie jest niczym nowym. Sposób zrealizowania [REC] za to jest bardzo nowatorski. "Resident Evil" to już klasyk, natomiast "Świt żywych trupów" to taki naciągany horror... raczej survival z elementami komedii.
_________________ Do you see the absurdity of what I am? I can't even express these things properly because I have to conceptualize complex ideas in this stupid limiting spoken language!
Pierwsza część była genialna, kolejne wręcz przeciwnie.
_________________ Do you see the absurdity of what I am? I can't even express these things properly because I have to conceptualize complex ideas in this stupid limiting spoken language!
A ja Wam powiem że jak już siedziałem w kinie... to nie mogłem się doczekać... słyszałem od kumpli że film wymiata (mowa o REC), wybrałem się z dziewczyną i tak... ona miała polew ale nie z filmu tylko zemnie, zaś ja miałem nasrane w galotach film początkowo mnie nudzi a do tego ta gadka Hiszpanów "muszios gracios" bla bla bla... no ale jak się już rozkręcił to połowa tytki z popcornem miałem na głowa.... słyszałem nawet śmiech na tylnich krzesłach, zapewne również zemnie no ale co ja mogłem poradzić końcówka filmu... zasłaniałem oczy palcami hehe... stary chop zemnie a taki głupi....
Jak dla mnie to film na 6 z +, dawno nie waliłem w galotu
_________________ It's Never Too Late To Live Your Live The Time Is Now Its Do Or Die...
Rozumiem, ze 6+ w skali 6-ciostopniowej? Byłem w środę na "Kwarantannie", powiem tylko tyle, że myślalem że będzie źle, a było ok. Jeśli kogoś interesuje moja opinia to reckę może przeczytac tu: http://filmosfera.pl/inde...40,recenzje,339
_________________ [this reality is really just a fucked up dream]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum