Chciałbym w jednym miejscu utworzyć dyskusje na temat piractwa, tego jak się z nim walczy i o pokrzywdzonych w tym wszystkim.
Na początek chciałbym przedstawić historię pewnego studenta Politechniki Gdańskiej, który wyszedł dość stratnie na przeszukaniu akademików w Gdańsku. Streszczając sytuacje - ostatnio rektor uczelni na której się uczę (jeszcze? ) Politechniki Gdańskiej dał pozwolenie Policji na przeszukanie akademików. Można poczytać o sprawie w serwisie Dobre Programy czy gdzieś tam. "Przeszukane" zostały także akademiki Uniwersytetu Gdańskiego. Z tego co się orientuję nie często siętakie sytuacje zdarzają, mozę dlatego sprawa jest tak nagłośniona w mediach (przynajmniej internetowych).
Cytat:
Czytaliście o randomach Tyrzyka? O skradzionym mailu Kakalca? To przebija wszystko- dzis policja zrobiła nalot na akademiki. Jako, mój komp wyruszył właśnie w niekończącą się podróż po komisariatach- opiszę co i jak.
O godzinie 7:12 zapukano do moich drzwi, krzyczac "Policja!" Po wpuszczeniu do środka (dodam, że mieszkam z 2 kolegami) zapytano, który z nas to *** <moje dane personalne : P >. Zgodnie z rozsądkiem, przyznałem się, że to ja. Komisarz (i 4 ludzi z nim) przedstawiło mi nakaz przeszukania pokoju. Rozkazano wyłozyć na wierzch wszelkie urządzenia typu pendrive, odtwarzacze mp3, telefony... Otrzymałem informację, że jestem podejrzany o rozpowszechnianie nielegalnych plików w internecie.... (Trochę mnie to zszokowało, bo korzystam tylko z 3-miejskiego DC, który powstał kilka tygodni temu i serwer stoi w Holandii>. Pan specjalista (informatyk) siadł do mojego kompa w poszukiwaniu nielegalnych plików. Po 3 minutach znalazł juz mp3, trochę anime i np. office'a. Stwierdzono więc, że wszystkie komputery w pokoju muszą być zabezpieczone.
"Koles: Panowie juz po egzaminach, po sesji?
LR: Nie...
Koles: Pod koniec?
LR: Poczatek sesji..."
Zapytałem od razu, czy nie mogą zabrać tylko hdd (w sumie dlaczego mam stracic Core2Quad 6600 i GF GTX 260 za pare mp3?). Niestety, "musimy zabrac wszystko tak jak stoją". Nie oszczędzili nawet starego komputera stojącego od pół roku za szafą... Także płyty DVD początkowo chcieli zabrac wszystkie- włącznie z pudełkiem czystych płyt! Oo ("Pan twierdzi, że są czyste, a może tam jest dziecięce porno?"). ech... W trakcie pakowania kompów było jednak wystarczająco duzo czasu, by w miarę rozgarnięty informatyk pomagający psom przejrzał nasze płyty i zostawił te legalne (muzyka, sterowniki, gry itp). Jednak wszystko co było wypalane na DVD-R/ DVD-RW (w tym legalny w ramach MSDNAA Windows Vista czy prywatne zdjęcia) poszło do wora...
Przesłuchanie... Byłem pytany o swoje ip (LR: Nie pamiętam! : P) i różne duperele. Z tego co zauważyłem w ich papierkach- mieli mój ip, login a także to,ze "podsłuch sieci" trwał od 11-13 maja 09r. W między czasie, wynikło wiele zabawnych sytuacji, które o dziwo mnie śmieszą mimo utraty sprzętu itp. (LR: "Panie komisarzu, pan napisał, że posiadam nielegalny OPEN OFFICE. Cóż... nie mam Open Office, a pozatym to darmowe oprogramowanie, nie można go mieć nielegalnie... Glina: Ja tam nie znam się na tym, na codzień pracuję w dzialę zabójstw... LR: Przyro mi bardzo, ja niestety nikogo nie zamordowałem : < ). Gadka gadką, różne duperele, a ja dalej nie wiem jak w końcu mnie namierzyli, jakim cudem itp. W końcu ostatnie pytanie: "Czy udostępniał pan w 11 maja album "Prowincja" zespołu AKURAT?" JA wielkie WTF!?! Ja nie znam tej kapeli, nie sciągałem nawet nigdy i nei kojarze bym miał cos takiego na hdd.. I nagle coś mi się skojarzyło... Do współlokatora: "miałeś jakiś album zespołu Akurat na kompie?" Kumpel kiwa głową na tak... Wiecie co mi się przypomniało? Nie udostępniałem na tym kompie nic znacząceg na hubie akademickim. Ale na początku maja, kumpel z pokoju kupił nowego kompa... Nie chciało mu się przegrywać muzyki z jego starego na nowego kompa przez pena czy płyty DVD- poprosił więc mnie, bym je od niego pobrał i za kilka godzin udostępnił... Pobrałem... następnego dnia, kolega pobrał swoje pliki z powrotem na swojego kompa... i prawdopodobnie było to właśnie 11 maja- złapałem się na listę udostępniających pliki... FAIL...
Na pytanie drugiego współlokatora, o możliwość zgrania materiałów do nauki odpowiedziano "Nie ma takiej opcji". Podobno nie ma też co oczekiwać zwrotu kompów, pisanie zażalen nic nie da ("W mojej karierze nigdy się nie zdarzyło by oddano komputery na prosby oskarżonych). Poecieszył jednak, że NAJCZĘSCIEJ na utrace kompów się kończy- zazwyczaj niska szkodliwosc społeczna powoduje omożenie śledztwa... Mam nadzieję, że nie będziemy wyjątkiem ;x
Cóż mogę powiedzieć... straciłem kompa na którego zbierałem kasę 2 lata i którego kupiłem w grudniu... zostałem bez notatek, materiałów, skryptów, ściąg, programów, wykładów, dostępu do internetu... moje przygotowania do sesji to jakies kilkanascie kartek xero, jakie gdzies tam zrobiłem przy okazji... sesja już w plecy, kompa "prawdopodobnie nie odzyska pan juz nigdy", mozliwe że dopieprzą mi karę pieniężną którą będą spłacały jeszcze moje dzieci (500GB anime, muzyki, programy takie jak 3D Studio Max, Adeobe Premiere, Autodesk Maya, Autocad, Office, nielegalny XP którego nie zdązyłem zarejestrowac na MSDNAA), jesli dopieprzą karę to i pięknie będzie się prezentowało w przyszłości przy staraniu o prace adnotacja "KARANY"... i cóż... sayo-kurwa-nara ;s
Moim skromnym zdaniem taki student jest wielokrotnie bardziej pokrzywdzony od kogokolwiek... bo od kogo niby - artysty, właściciela "nielegalnego" OpenOffice'a?
To jakie jest prawo, sposób w jaki jest ono egzekwowane jest trochę przesadą. Doskonale rozumiem, że "twarde prawo, ale prawo" no, ale w XXI wieku nie tak sprawy powinno się załatwiać. Nie przeciwko złodziejstwu, ale już na pewno przeciwko jestem za ty, że policja wbijała się komuś na kwadrat bez zapowiedzi i zabierała... ekhm... w moim przypadku byłby to dorobek życia można by rzecz. Mam na myśli oczywiście wszystkie materiały, które przechowuje w komputerze. No i sama wartość komputera. :p Jak bym miał takiego GeForce'a to był się chyba przyszył do niego... o procku już nie wspomnę. Warto podkreślić tutaj jak ważną rzeczą dla studenta jest komputer na którym ma masę materiałów zdobywanych niekiedy od tygodni itd.
Jeśli chodzi o muzykę to śmiem twierdzić, że największymi bojownikami o prawa autorskie artystów nie są oni sami a wytwórnie, które grube pieniądze zarabiają na tym biznesie. Naprawdę szanuję zespoły, które walczą z tym, aby wytwórnie nie prowadził takiej polityki. Można by tutaj przytoczyć przykłady NIN czy Radiohead jako tych, które zrobiły pierwsze kroki to uniezależnienia(istnieje takie słowo? ) się od wytwórni.
Gdybym był na miejscu tego studenta chyba straciłbym panowanie nad sobą i pozbył się panów policjantów w możliwie szybki sposób. Z jednej strony jestem pełen podziwu dla spokoju jakim się wykazał ów student, a z drugiej strony z taką zjebana policją trzeba walczyć. Policja ma służyć obywatelowi. Takie zagranie jakie policja zaprezentowała to gruba przesada.
Btw. Ale ja się cieszę, że jestem zwolennikiem open source i free software.
Archon, długi post, bardzo dłuuugi :p Ale przeczytałem od początku do końca. Co do wypowiedzi tego kolesia, to nieźle przesrane ma. Ale głupota tych policjantów jest niesamowita, biednemu studentowi nawet głupich (dla studenta niegłupich) notatek nie pozwolić zgrać... Ehh, no ale cóż - piractwo to piractwo.
A pewnego razu u nas w mieście była fama że policjanci chodzą po domach i sprawdzają kompy. Nie wiem skąd i jak taka wieść się rozniosła, ale co poniektóre moje genialne koleżanki z LO pochowały kompy do szaf... Kumpel się przestraszył i odinstalował Windowsa... A ja siedziałem w domu i się z nich śmiałem :p
_________________ Do you like how it feels
To be bit in the neck by the snake that kills
Hmm... Gdyby do mnie wbili to 50GB muzyki, 200 GB filmów, programy takie jak 3D Studio Max, Autodesk Maya, Autocad 2004/2008/2009, nielegalny XP...
Lol. Myślę, że byłby zonk. Zwłaszcza, że ostatnio zamknęli nam DC++ na akademikach, bo też policja była czy coś...
W każdym razie co do wytwórni, nie dziwię się im, każdy chce zabrabiać (nie wiem jakie są kary za 1 mp3 etc). Owszem, mają kupę kasy, ale kradzież kradzieżą.
Jeżeli coś się zmieni to zależy to od zespołów (tak, Archon, NIN, Radiohead, ostatnio Coldplay udostępił za darmo koncertówkę na ich stronie - chwała im wszystkim).
Swoją drogą, bardziej niż problem mp3 czy filmów, martwią mnie programy.
Każdemu studentowi Politechniki przydał/przydaje/przyda się AutoCAD. Jak wszyscy wiemy, nie ma czegoś takiego jak darmowe oprogramowanie Autodesku (W 30 dni, za przeproszeniem, gówno zrobisz, nawet opcji nie poznasz). Oczywiście, wszystko jest w pełni dostępne w pracowniach na uczelni, ale na własnym przykładzie, wiem, że tego wszystkiego tam się po prostu nie da zrobić. I nie wiem dlaczego Autodesk nie próbuje tego zmienić wiedząc, że np tacy studenci architektury muszą się nauczyć pewnych podstaw wizualizacji, aby później korzystać z ich programów. Nie wspomnę już o narzędziach renderujących, które czasami są droższe od samego programu ~.~ Owszem, gdybym miała kilkadziesiąt tysięcy to jasne, że sobie kupię, kiedyś i tak będę musiała. Ale jestem na studiach i nie dysponuję taką kasą, więc WTF?!
A np Graphisoft potrafi. Jest możliwość pełnej wersji edukacyjnej na rok, odnawianej jeśli nadal się jest studentem. Tylko, że Graphisoft wypuścił ArchiCADa, a Autodesk AutoCADa, Maya, 3ds max i masę innych rzeczy... : (
Łał. No to widzę, że rzeczywiście wzięli sobie do serca walkę z piractwem w Polsce.
Kiedyś byłam strasznie przeciwna wszelkiemu ściąganiu płyt itp. itd. Ale to było wtedy kiedy po prostu nie czułam potrzeby wdrażania się w nowe zespoły. Od jakiegoś czasu czuję no i nie ma nawet mowy żebym mogła kupić te 10 płyt, które ukradłam w tym miesiącu Przykro mi. Nigdy nie wyeliminuje się piractwa. A już na pewno nie w ten sposób, że nie mogę obejrzeć na youtube teledysku, bo jestem z Polski - to jest dopiero wkurwiające.
A nie jest czasem tak że uczelnia musi nam - studentom, zapewnić oprogramowanie potrzebne podczas studiów? Tak gdzieś słyszałem, ale potwierdzone to nie jest.
ps. Obli - Ty żyjesz ! :p
_________________ Do you like how it feels
To be bit in the neck by the snake that kills
Oczywiście, wszystko jest w pełni dostępne w pracowniach na uczelni
Czytaj, czytaj : P
Ale do domu sobie CADa wziąć nie możesz.
Gdybyś baaardzo chciał to wszystko jest możliwe, nawet to, że zrobisz swój projekt osiedla mieszkaniowego, wyrenderujesz, obrobisz w PS-ie i jeszcze zrobisz do tego wszystkiego film w Adobe Premiere. Tylko czas... Ja miałam 1,5h tygodniowo zajęć z CADów, to nawet nie wystarczyło aby ogarnąć dany temat, a co dopiero to wszystko zrobić tam na miejscu. A okresie przedoddaniowymprojektowym musiałabym chyba wynająć pracownie na 24/7 XD
Wszystko się da. Ale jednak trzeba być realistami, i prawdopobieństwo wyrobienia się ze wszystkim podczas tylu godzin zajęć jest bardzo małe.
Dziwi mnie po prostu dlaczego Autodesk nie dba o swoich przyszłych konsumentów. I tutaj nawet jeśli by tylko AutoCADa zrobili w wersji edukacyjnej dla studentów - byłoby świetnie. To program używany na każdej uczelni technicznej od wydziału architektury, przez chemię, aż po elektrotechnikę. Nie piszę o 3ds max, bo na tym pracują głównie game-developerzy (chociaż osobiście też musiałam coś w nim robić, a od przyszłego roku będę mieć normalnie zajęcia z 3ds max, i co... wszystko w pracowni? lol).
Ja tam piraciłem, piracę i będę piracił. Nikt mi na chatę nie wbije, bo pieski bronią posesji, a trzeba przejść kilka korytarzy i pokoi by się do mnie dostać. Ha!
A tak poważniej, to nikomu krzywda się nie stanie, że Bartek pobierze kolejny album z wareza. Wiem, wiem, tamto zdanie prowokuje do wywodów typu 'a gdyby każdy tak robił/myślał...', ale cóż...
No to ja wiem, że na uczelni z tego sobie korzystać mogę, ale zdawało mi się że uczelnia powinna mi zapewnić też używalność tych programów w domu. Hmm, pewnie powinienem dłużej siedzieć na uczelni aby np. programować to co powinienem w domu zaprogramować. Bezsens.
_________________ Do you like how it feels
To be bit in the neck by the snake that kills
No to ja wiem, że na uczelni z tego sobie korzystać mogę, ale zdawało mi się że uczelnia powinna mi zapewnić też używalność tych programów w domu. Hmm, pewnie powinienem dłużej siedzieć na uczelni aby np. programować to co powinienem w domu zaprogramować. Bezsens.
Uczelnia zapewnia Ci tyle, ile może. (XP może Ci zapewnić damowego)
Może i bezsens. A chcąc robić w domu kradniesz ^_^
Ale to jest wykonywalne - teoretycznie.
W tym jednym jedynym przypadku muszę zrobić ukłon w stronę Microsoftu - MSDNAA to dobra rzecz i daje możliwości. Na rok każdy student może mieć praktycznie dowolny produkt Microsoftu poza trzema składnikami Office'a (Word, Excel i PowerPoint). To było bardzo pomocne w przypadku Visual Studio C++. Miałem napisać projekt w tymże programie... tutaj to był wymóg odgórny i nie mogłem znaleźć sobie alternatywnego programu bo to miało być zrobione w VC++ i koniec. Na rok mogę mieć za darmo ten program a później sobie ew. odnowię licencję jeśli będę studentem i będę potrzebował.
Szkoda, że takich rozwiązań brakuje u innych firm. Ja musiałem sobie załatwić pirackiego Matlaba bo jeden przedmiot to praca w tym programie. Żeby nie być max piratem ściągnąłem sobie jakąś starą wersje, która miała wszystko czego potrzebowałem, a żeby nikt mi nie mówił, że najnowsze produkty kradnę.
gallegher napisał/a:
Radzę nauczyć się wszystkich kruczków prawnych - to może w przyszłości pomóc
Żebyś wiedział. Sin kiedyś pisał na forum o tym - nie znasz się, nie znasz swoich praw to mogą Ci udowodnić wiele rzeczy. Policzą Ci ile plików MP3 masz na dyski i za każdy naliczą karę (btw. kilka złotych za jeden plik jest). Nikogo nie będzie obchodziło, że część muzyki się powtarza albo, że niektóre są za darmo. Więc naprawdę warto znać swoje prawa.
U mnie w bloku była akcja, że studentom wpadli na chatę. No ale goście no nstop coś w sieć wrzucali, kompy 24/7 działały, Rapidshare wiecznie zapchany ;] Pamiętam, że zastanowiło mnie wtedy jak gości wyhaczyli, skoro jedno ip jest na całą sieć... Ogólnie nie boje się, b owszystko na kompie ( no chyba... ) mam legalne, bo uważam piractwo za kradzież. Najczęściej jak coś ściągam, to żeby przekonać się czy warto wydać ciężko zarobione pieniądzę na to czy nie i szybkie shift+delete.
_________________ Mięso też byś chciał? Żryj włosy z penisa!
Pamiętam, że zastanowiło mnie wtedy jak gości wyhaczyli, skoro jedno ip jest na całą sieć...
Sposobów jest pewnie wiele. Istnieje coś takiego jak IP wewnętrzne. Istnieje coś takiego jak identyfikator czy numer seryjny karty sieciowe. Podczas ściągania... czegokolwiek masa danych o komputerze jest przesyłanych do sieci.
Nom, warto też się zainteresować porządnym szyfrowaniem dysków. Potrzeba dobrego procka, żeby taki dysk chodził przeciętnie bo wszystko jest na bieżąco zaszyfrowywane i odszyfrowywane. Wszystko da się rozszyfrować, ale niektóre rzeczy mogą przysporzyć policji sporych problemów, nawet takich, że specjalnie będą ściągać specjalistę z niewiadomokąd.
Nie oszukujmy się, każdy Polak coś ściągnął posiadając komputer. Ojciec mojego znajomego jest policjantem i sami ponoć mają niezłe łącza i ściągają dla rodziny filmy. Uwielbiam polską hipokryzję.
Oczywiście jak wiemy ściągacz plików jest przestępcą znacznie groźniejszym niż pedofile i bandyci. Tamtych nie ma co łapać, lepiej pozbawić wolności studentów i mieć lepsze statystyki.
Ja osobiście uważam, że internet to dobre miejsce na promocję muzyki chociażby. Ściągnąłem wiele rzeczy, ale dzięki temu kupiłem jak na razie 11 albumów muzycznych, a to dopiero początek. Gdyby nie dostęp do muzy w necie, słuchałbym badziewnego radia eska.
Co do podziału zysku, to prawie połowę wpływów ze sprzedaży płyt pożera wytwórnia.
U mnie bardzo podobnie sytuacja wygląda. Dzięki internetowi poznaję masę muzyki. Jeśli coś konkretnie mi się spodoba to wtedy skupuję na potęgę płyty. Nie ukrywam, że płyt wielu zespołów nie kupię, no ale cóż...
pepek napisał/a:
Co do podziału zysku, to prawie połowę wpływów ze sprzedaży płyt pożera wytwórnia.
Niedawno w USA sąd ukarał jakąś kobietę karą 1,92 mln dolarów odszkodowania firmom fonograficznym, za - uwaga - nielegalne rozpowszechnianie 24 (!) empetrójek. Kobieta miała ich oczywiście dużo więcej, ale skupiono się jedynie na tych 24 utworach. Pytanie tylko, jak zapłaci ona te odszkodowanie. Odpowiedź, nie zapłaci bo nie ma :p
_________________ [this reality is really just a fucked up dream]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum