Wysłany: 23-06-2009, 7:01 Nasze dziwactwa, przyzwyczajenia i uzależnienia.
Temat ciekawy, bo jakże nie dowiedzieć się o człowieku więcej, niż znając jego odchyły od normy
Nie chodzi mi tu raczej o uzależnienia typu - palę, piję, ćpam
Natomiast mile widziane zwierzenia o uzależnieniach od zakupów, czekolady, danego jedzenia, potrawy, itp.
Dziwactwa typu - nie wyjdę z klatki dopóki 5 razy nie sprawdzę czy drzwi są zamknięte, czy nie wyjdę do ludzi, jeśli nie umyłam/ umyłam włosów, czy nie pomalowałam paznokci
btw. jakoś mi się kojarzy taki temat, ale nie wiem czy to nie ze starszej edycji forum? Czy może źle szukałam w wyszukiwarce :x
Ja też jestem uzależniona od herbaty i nie potrafię sobie odmówić DOBREJ kawy. Poza tym często mam dni pt. - dzień bez batonika jest dniem straconym Niestety, bo to się odbija ;p
I również mam fioła na punkcie mycia włosów. Myje codziennie. Jak nie umyje, to nie funkcjonuje normalnie następnego dnia.
Jestem chyba zakupoholiczką. Patrzę na ludzi na ulicy, jak są ubrani i wiem, która rzecz jest z jakiego sklepu, albo bezbłędnie potrafię oszacować ile coś kosztuje :x
poza tym non stop gmeram i czochram włosy tak aby były w jak największym nieładzie
A, zawsze jak jadę na rowerze, mam wrażenie, że zaraz najadę brzegiem opony na krawężnik, kamień czy patyk i się wywalę Mój umysł zaczyna natychmiast wizualizacje owego wypadku. I boję się jeździć rowerem po ulicy, bo czuję, że zaraz mnie ktoś przejedzie
To takie fobie lekkie z tym rowerem.
W moim przypadku słabość do słodyczy też jest i to czasem nawet bardzo duża. Tyle, że ja wole czekoladę. Ale w końcu czasem można sobie na to pozwolić
_________________ „Muzyka to chińska łamigłówka, którą każdy rozwiązuje po swojemu i zawsze dobrze, bo jest bez rozwiązania”
Co do uzależnień to dzień bez chipsów dzień stracony
A dziwactwa hmmm. Patrze ludziom na buty (takie małe zboczenie) i jeszcze mam obsesje na punkcie włosów potrafię siedzieć w łazience nawet 30 min jak na faceta to długo, każdy włos musi znajdować się w takim położeniu w jakim chcę ;/ No i to chyba wszystko jak mi się coś przypomni albo coś wydarzy to napisze
_________________ Time and time again
You think about yourself before you think about me
Mój zakupoholizm dotyczy wszytskiego.
Dla mnie nie istnieje tydzień bez nowego ciucha/ ciuchów, a jak nie ciucha to muszą być przynajmniej ogromne zakupy spożywcze Boże to jest straszne, Boże to ja jestem straszna
Mikez, ja ostatnio założyłam tematy o Banksym i o Mechanicznej pomarańczy, a że jesteście bandą ignorantów, to już nie moja wina
Co do zakupoholizmu to może i czasem miewam tego objawy, ale żeby nie móc żyć bez zakupów to chyba nie. Chyba.
Dzisiaj miałam tego mały objaw. Poszłam do CH choć nie miałam ochoty na zakupy, no ale wiadomo co nuda robi z człowiekiem i kupiłam rzecz, do której nie byłam i nie jestem przekonana do tej pory. W końcu raz się żyję.
_________________ „Muzyka to chińska łamigłówka, którą każdy rozwiązuje po swojemu i zawsze dobrze, bo jest bez rozwiązania”
no ale wiadomo co nuda robi z człowiekiem i kupiłam rzecz, do której nie byłam i nie jestem przekonana do tej pory.
Pokazuj, to Ci powiem
Nie no, żartuję (:
Ja i tak nie mam wielkiego pola do popisu, bo kasy nie mam żadnej, więc tyle co mogę liczyć na rodziców Ale znam swoje możliwości i wiem, że jestem w stanie wydać 800 zł jednego dnia na ciuchy. Raz miałam okazję
Bardzo wysoka samoocena to dziwactwo ?
Mam zawsze przy sobie gumę do żucia
Jak jestem gdzieś w ogóle na ulicy to co chwilkę sprawdzam czy wszystko mam
Prysznic przynajmniej 3 razy dziennie... i w ogóle to dużo trochę takich jest
Rozpoczynam dzień od umycia głowy... ZAWSZE myję głowę. Do puki tego nie zrobię nie zaczynam oficjalnie dnia. A dni w podziemi zdarzają się naprawdę rzadko.
Codziennie rano biorę prysznic. Jeśli nigdzie się bardzo nie spieszę to trwa to do pół godziny.
Często drapię się po głowę, poprawiam fryzurę czy coś tam.
W bloku, w którym mieszkałem większość życia na każde półpiętro przypadało 8 schodów. Na każdym schodku albo było mocowanie do poręczy albo nie - jest to w takiej kolejności: jest, nie ma, jest, nie ma, nie ma, jest, nie ma, jest. Tam gdzie jest "jest" staję prawą nogą a tam gdzie "nie ma" lewą. Wiem... to powinno się leczyć.
Nie chodzę po trawniku.
Dużo leże, nawet jak jestem wypoczęty.
Jestem dużo słodyczy typu: czekolada, batony, wafelki.
Uwielbiam czipsy.
Ciężko mi sobie przypomnieć resztę. Pewnie jeszcze tutaj coś napiszę. Miłego.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum