Jeździ ktoś z Was? Mnie ostatnio naszła wielka ochota, żeby się nauczyć jeździć na desce i zaczynam coraz poważniej myśleć nad zamianą tej ochoty na czyny Ale tania zabawa to pewnie nie będzie
_________________ [this reality is really just a fucked up dream]
To weź qki wpadnij kiedyś do Bytomia, pójdziemy obadać DSD Z tego co dzisiaj patrzyłem to dwie godziny z wypożyczonym sprzętem to ok. 60 złotych, bez instruktora oczywiście. Ale kto by tam chciał instruktora
Właściwie pieniądze to jedyne, co mnie odstrasza na razie od tej deski. Pełna wyprawka kosztowałaby mnie ok. 2 tysięcy...
_________________ [this reality is really just a fucked up dream]
Nie ma co, deska i narty to dość drogie sporty :/ Ja mam jakąś deskę nawet w domu - od mojej mamy A ona na nartach aktualnie jeździ, więc deska leży ;p Tylko nie wiem jak to jest z dostosowaniem wagi/wzrostu/czegoś tam jeszcze do deski
_________________ Do you like how it feels
To be bit in the neck by the snake that kills
Z różnych forów dowiedziałem się, że na desce podobno dużo łatwiej się nauczyć niż na nartach, co mnie w sumie zdziwiło, bo myślałem, że na odwrót. W końcu w wypadku snowboardu masz obie nogi przytwierdzone do jednej deski i mniejszą swobodę ruchu... Ale wierzę na słowo tym, którzy potrafią jeździć na jednym, na drugim albo na jednym i na drugim
_________________ [this reality is really just a fucked up dream]
Nigdy nie jeździłem ani na jednym ani na drugim, ale tak od dwóch sezonów sobie marzę, że fajnie by było pośmigać na snowboardzie. To co mnie odstrasza, to tak jak Mikez pisał, cena. Może w następnym sezonie uzbieram fundusze. No i trochę daleko mam w jakieś góry. W każdym razie jak będę się wybierał to napiszę do was. Jeśli uda wam się jakiś wyjazd na deskę/narty załatwić to podzielcie się wrażeniami.
Potwierdzam, na desce się jeździ łatwiej niż na nartach! Mój pierwszy w życiu zjazd na nartach zakończył się podbitym okiem (dość niefortunnie uderzyła mnie moja narta) - Qki może potwierdzić. Zraziłem się do tego sportu przez to wydarzenie. Spróbowałem swoich sił na desce i o dziwo - to wcale nie było trudne. Jasne - za pierwszym razem zaliczyłem kilka dość efektownych upadków, lecz nie zakończyło się to kontuzją oka (a najbardziej bolało miejsce, w którym plecy kończą swoją szlachetną nazwę). Jednak, zjazdy sprawiały niezłą frajdę. Drugi, trzeci raz i było coraz lepiej. Potrafiłem się obrócić w czasie jazdy o 180 stopni (bez zatrzymywania się, ale także nie na pełnej szybkości), a co najfajniesze - zahamować tak, aby spod deski wzbił się do góry śnieg! Instruktor nie jest potrzebny wydaje mi się, gdyż tak czy siak, człowiek na upadkach się uczy! Problemem jest jednak to, że jest to drogi sport, a i jakąś poważniejszą górkę trzeba do tego znaleźć!
_________________ "I'm falling in my dream I finally hit the ground, because I, I can't keep my mind from going into dark places..."
jestem snowboardowym samoukiem, polecam polecam, są dwa typy snowboardzistow Ci co upadaja na kolana, i Ci co upadaja na dupe, tych drugich jest znacznie wiecej, pech chcial ze naleze do pierwszych i tak oto rozwalilam kolano.
+ wyprawka wcale nie musi byc taka droga, moja pierwsza decha kosztowala 500zl w tym wiazania i buty za 150zl z ktorych korzystam do dzis
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum