[W związku z dyskysją na temat "Efektu Motyla" jaka wywiązała się w temacie o ulubionych filmach postanowiłem przenieść ją do osobnego tematu | Mikez]
KaMcIa napisał/a:
1) "efekt motyla" (podobno jest już 2 częśc, widział już ktoś???)
no jest jest już 2 część nawet się pochwalę, że oglądałem [okradłem kino i ściągnąłem film z emula, nie mogąc doczekać sie premiery w naszym cudownym kraju... ]
Jest II czesc Efektu... Ja jej nie ogladalam, ale znajomy mowil, ze kompletna kicha, klapa i bida.
A podobno do poslkich kin w ogole nie wejdzie.
Ja oglądnąłem i mnie osobiście film się podobał Choć zdecydowanie 1 część była lepsza...
EEE tam wejdzie musi wejść, aczkolwiek jak zwykle u nas to bywa za jakieś pół roku
To zobaczymy jeszcze... No skoro nie reklamują i juz dosyć czasu jest, to może nie wejść... Jedynka była świetna! A co do dwójki... to musze zobaczyc, zeby napisac coś więcej...
Lubie filmy psychologiczne, a "Efekt motyla" mozna to tego zaliczyć... Ale cóż, kazdy ma swoje zdanie
Właśnie. Nie najezdzał bym tak na ten film, gdyby ludzie nie nzaywali go filmem "psychologicznym". To nie jest film psychologiczny-To z pseudo psychologizacją i przesadnym przebajerzeniem melodramatycznym. Odsyłam do swojej recenzji, którą umiesciłem strone wstecz.
Ludzie! Filmy psychologiczne to przede wszystkim Pedro Almadovar, Cronenburg...ewentualnie David Lynch. A tytuły to: Donnie Darko, Pi, Podwójne życie Weroniki, Mechaniczna Pomarańcza, Cześć Tereska,Pokój Marvina, Lot nad kukułczym gniazdem ...
Efekt Motyla do film młodzieżowy udający coś, czym nie jest (czyli głębokie kino). Stawiam go na równi z równie infantylnym "Oszukać przeznaczenie" (Czy jakoś tak)
Właśnie o to chodzi, że oglądając Efekt Motyla trzeba myśleć, ale tylko po to aby wyłapać błędy logiczne i "bugi" w konstrukcji teorii czasoprzestrzennej, jakie serwują nam twórcy tego "filmu psychologicznego".
Cytat:
blair witch projekt
Nie widziałem tego filmu- Byłem tylko w kinie na czymś co nazywa się "Blair Witch Project" ale nie wiem, czy mówimy o tym samym
Cytat:
jak dla mnie Efekt Motyla był swietnym filmem , z podtekstem
Tak-zauważyłem też w nim ponad to przekaz podprogowy, propagande w stylu Orwella, kryptoreklame, symbolizm, głęboką semantykę scen, rewelacyjne aktorstwo i wspaniały suspens w stylu Hitchcocka.
Cytat:
na moją psychike i odczucia butterfly effect zadziałał bardzo mocno ...
Niektórzy potrzebują słabych bodźców do pobudzenia swojej wrazliwosci oraz intelektu.
Przestańcie pisać o tym filmie "kino psychologiczne". Thiler dla młodzieży- to się zgodzę. Ewentualnie film obronił by się, gdyby był pilotem jakiegoś serialu dla młodzieży
To i ja się wypowiem o tym filmie, skoro tu takie emocje budzi Mnie osobiście "Efekt Motyla" się bardzo podobał, nie ze względu na jakiś konkretny przekaz, podtekst itp., ale dlatego, że fajnie się go oglądało Dwie godziny dobrej rozrywki. Do tego film był oryginalny, pomysł bardzo dobry. "EM" stracił w moich oczych gdy obejrzałem "Donnie Darko" - zauważyłem, że filmy te są bardzo często porównywane, czego powodem jest wątek podróży w czasie. Porównania takie są moim zdaniem krzywdzące dla tego drugiego, bo to naprawdę kawał dobrego kina, który ma to "coś" - jeszcze długie godziny po jego obejrzeniu analizowałem każdą scenę. No i Donniego można z całą odpowiedzialnością nazwać filmem psychologicznym, Efekt to zwykłe sci-fi. Tak więc w porównaniu z chociażby właśnie DD Efekt Motyla wypada bardzo blado (sorry thmc, nie bij!).
Aczkolwiek (gdyż, ponieważ ) nie zmienię zdania, że Butterfly Efekt mi się podobał. Naprawdę. Na filmwebie dałem nawet 8/10 i ocenę podtrzymuję.
_________________ [this reality is really just a fucked up dream]
Ostatnio zmieniony przez Mikez 12-11-2006, 10:54 , w całości zmieniany 1 raz
"Thiler dla młodzieży"??? Nie. Możliwe, ze nazywanie tego typowym filmem "psychologicznym", jest faktycznie az za bardzo wygórowane. Mozna zauważyc, ze sam film dotyczy przeciez psychologi (Głowny bohater był przeciez chory na jakąs chorobę- juz nie pamiętam jaka była nazwa). Czasami niektóre wydarzenia mogły wydac sie nierealne... Ale gdy sie nad tym zastanowić, film był przedstawiony, jakbyśmy byli w głowie bohatera, bo (jakby wziąśc na logike) tam się to wszystko działo... Tak przynajmniej ja to odebrałam...
A ja to Wam powiem, ze osobiscie to musze jeszcze raz obejrzec (juz ze dwa tygodnie szykuje sie na urzadzenie sobie sensu), bo ogladalam go tylko raz, a do tego mi sie zacinal w PlayStation, niektore sceny musialam omijac, no i w ogole, w ogole bylam wtedy zajeta konusumpcja bardzo dobrej salataki (dla chetnych przepis na PW). Ale i tak pamietam, ze film mi sie podobal (a moze to Ashton Kutcher... oraz aktor grajacy mlodszego Kutcher'a... muhahahaa). Po prostu trza jeszcze raz.
_________________ "You guys are heart, you guys are soul, you guys are Papa Roach's spirit." - J. Shaddix, 27.09.2009, Warsaw.
Ostatnio zmieniony przez ~Marta 23-07-2011, 11:31 , w całości zmieniany 1 raz
Ooo....Widze, ze film doczekał się oddzielnego tematu. Więc napisze ponownie i zapraszam do polemiki:
Efekt Motyla- film, który w naszym pięknym kraju zyskał ogromny rozgłos, oraz pokazał Ashtona Kutschera (Tak-ten sam, który sypia teraz z byłą żoną Bruce’a Willisa) w bardziej „dramatycznej” roli. Nastolatki szalały, film krążył na „płytkach” po każdym osiedlu. Nawet osoby które ostatni raz w kinie były na „Panu Tadeuszu” (Bo pani od polskiego kazała) zachwycały się głębią scenariusza. Fabuła filmu oparta jest na hipotezach dotyczących „teorii chaosu”- Uderzenie skrzydeł motyla w Nowym Jorku może spowodować huragan na Pacyfiku. Teoria reakcji łańcuchowej jednak w tym filmie dotyczy ludzi, a nie zjawisk. Ale zacznijmy od fabuły: Evan Treborn posiada "dziury w pamięci". Nie wiadomo dlaczego tak się dzieje, ale często miewa luki . Dlatego jego lekarz polecił mu pisanie dziennika. Gdy Evan jest już dorosły, odkrywa, że za pomocą swoich starych pamiętników może cofać się w przeszłość do momentów w których stracił „świadomość” i zmienić bieg zdarzeń . Jednak czy warto igrać z czasem? Evan odkrywa, że zmieniając przeszłość, teraźniejszość i przyszłość również ulegają znaczącym zmianom. Fabuła nowatorska i ciekawa. Wszystko było by ok, gdyby ten „thriller psychologiczny” nie był przewidywalny oraz przebajerzony. Pierwsze oznaki przebajerzania filmu pojawiają się już w dzieciństwie Evana. Okazuje się, że życie tego młodego bohatera amerykańskiego filmu psychologicznego jest ciekawe…Za ciekawe-nawet jak na nastolatka rodem z USA. On i jego koleżanka zostają ofiarami pedofila, potem kolega zabija mu psa, jest współwinny pewnej tragedii z udziałem „dynamitu”. Bardzo ładnie i pięknie- ale to dopiero początek filmu. Potem (już w alternatywnych rzeczywistosciach stworzonych przez poczynania Evana) dotykamy takich tragedii jak: kalectwo, samobójstwo, więzienie, prostytucja, narkomania. Bardzo, bardzo głęboko. Dwóch twórców filmowych, Eric Bress i J. Mackye Gruber nie spisali się. Z ciekawego (jednak pełnego dziur logicznych-o czym na samym końcu) scenariusza zrobili film bez klimatu- bo przecież on jest właśnie potrzebny aby zrobić dobre i ambitne kino psychologiczne. Ci dwaj reżyserzy to nie David Lynch a Ashton Kutcher nie powinien jednak rezygnować ze swoich ról w trywialnie zabawnych „Rózowych latach 70-tych” oraz „Stary! Gdzie moja bryka” na rzecz pseudo ambitnego kina dramatycznego. Sceny się przeplatają, czasem są nielogiczne i niespójne co jednak jest ceną, jaką twórcy musieli zapłacić za tworzenia filmu traktującego o teoriach czasoprzestrzennych. Film zdecydowanie dla grupy docelowej podniecającej się filmami typu „Oszukać przeznaczenie” gdzie pozorna (Powtarzam-pozorna, gdyż serie „Final Destination” nie cenię za wysoko) głębia scenariusza ma niewykorzystany potencjał. Troszeczkę szkoda, ze młodzież właśnie ten film nazywa „głębokim, psychologicznym kinem” kiedy dzieła Almodovara, Cronenburga czy chociażby Lyncha zwykle są niezrozumiałe dla dzisiejszych młodocianych kinomaniaków. Reasumując- zbyt natrętny ten motyl, gdyż udaje kino ambitne. Zbyt infantylny ten motyl, gdyż wyprany z odpowiedniego, psychodelicznego klimatu który pasował by do tego typu historii. Teoria mówi, że czas można porównać do zjadającego swój ogon węża. Twórcy „Efektu Motyla” właśnie swój ogon zjedli
Jeszcze jedno- największy „bug/błąd/niedopatrzenie” tego filmu to scena gdy Evan chce udowodnić religijnemu współwięźniowi swoją „boską wyjątkowość”. więc cofa się do przeszłosći, przekuwa sobie ręce a potem... Niby więzien widzi na własne oczy, jak bohaterowi pojawiają się te cudowne „stygmaty”. TYLKO ONE NIE MOGŁY POJAWIC SIE na jego oczach gdyż główny bohater przebił ręce sobie w dzieciństwa wiec dorastał z nimi... Pomijając fakt, ze przebicie sobie ręki powinno wywołać większe zmiany w przyszłość bohatera Może przesadzam, ale nawet nie musiał trafiać do więzienia, gdyż jako dzieciak który przebił sobie kiedyś ręke spokojnie mógł zostać uznanym za niepoczytalnego. To jeden z wielu błędów logicznych jaki dostrzegłem w filmie.
Drugi błąd jaki zaobserwowałem to sam początek-ktory faktycznie jest też i końcówką filmu. Evan ukrywa się w gabinecie lekarza, drzwi są zaryglowane a on pisze "...jeżeli czytacie te słowa, to najwidoczniej mi się nie udało". Po co Evan pisze te słowa, skoro nie mógł by potem czytając to "cofnąć czasu" i zmienić co zepsuł. Bezsens- Tworcy wykorzystali motyw znany z filmu (np Kod dostępu) oraz gry Max Payne, gdzie koncówką filmu jest też jego poiczątkiem, lecz zrobili to w sposób nieudolny.
Ocena 3/10 (2 za film+ocena wyżej za potencjał-pomijając fakt, że niewykorzystany
Cytat:
Na filmwebie dałem nawet 8/10 i ocenę podtrzymuję
Był nawet okres, ze ten film stał tam o "oczko wyzej" niz Donnie Darko (genialny film o dojrzewaniu!). Jeżeli chodzi o "efekt motyla"to musze zgodzić sie z krytykami- ludzie nie wiedzą co dobre, a typowe, komercyjne gnioty stają się popularne mimo swojej trywialności i prostoty.
Był nawet okres, ze ten film stał tam o "oczko wyzej" niz Donnie Darko (genialny film o dojrzewaniu!).
Był nawet na 3. (o ile nie drugim) miejscu na liście top100 świat. Obecnie jest 10 bodajże, a pierwsze miejsce okupuje wspomniany już przez Ciebie (i wcześniej przeze mnie) Donnie Darko.
Co do mojej oceny 8/10 - co innego wysoko subiektywnie ocenić film, a co innego zaliczać go do klasyki czy stawiać na wysokich miejscach w takich rankingach jak ww. Jak już pisałem: film mi się podobał, ale porównywanie go chociażby do Donniego własnie czy stawianie w pierszej trójce filmów wszechczasów to pomyłka (dla mnie przynajmniej).
EL-Kal napisał/a:
Donnie Darko (genialny film o dojrzewaniu!).
Ja bym powiediał że o czymś więcej niż samym dojrzewaniu. Ten film po prostu trzeba zobaczyć.
PS. El-Kal, masz konto na filmwebie?
_________________ [this reality is really just a fucked up dream]
ludzie nie wiedzą co dobre, a typowe, komercyjne gnioty stają się popularne mimo swojej trywialności i prostoty.
komercja... matko... nie lubie jak ktoś używa tego słowa... zawsze tak jest że jak cos staje się popularne... od razu KOMERCYJNE!
przykląd? prosze-mamy tu pod nosem efekt motyla ;D gdyby o filmie było cicho podobałby się jednostką może nawet tym któzry teraz nazywają go komercha... i to z jednego powodu... bo każdy chce być niepowtarzalny, miec oryginalne upodobania itp.
to o czym jest cicho i można kogoś z zewnątrz w to wciągnąc podoba się tym colubią byc inni... a jek coś stanie się popularne i każdy "przeciętniak" ma to na dłoni to jest to od razu komercja...
odbieram to słowo jak rzecz dostepna dla wszystkich która jest bardzo rozpowszechniana...
co do filmu... podobał mi się (pierwsza częśc). niektóre momenty byly może i troche przesadzone ale mocne!! tak jak cały film. potrafi zapaść w pamięc...
i jak widac... mimo że nia każdy jest mu przychylny rozmawia się o nim jest w centrum zainteresowania. a to jest chyba plus nie?;D
_________________ ...z tej choroby nie da się wyleczyć,
więc będziemy dalej z nią żyć
i z tego życia się cieszyć!!!
Jeszcze jedno- największy „bug/błąd/niedopatrzenie” tego filmu to scena gdy Evan chce udowodnić religijnemu współwięźniowi swoją „boską wyjątkowość”. więc cofa się do przeszłosći, przekuwa sobie ręce a potem... Niby więzien widzi na własne oczy, jak bohaterowi pojawiają się te cudowne „stygmaty”. TYLKO ONE NIE MOGŁY POJAWIC SIE na jego oczach gdyż główny bohater przebił ręce sobie w dzieciństwa wiec dorastał z nimi... Pomijając fakt, ze przebicie sobie ręki powinno wywołać większe zmiany w przyszłość bohatera Może przesadzam, ale nawet nie musiał trafiać do więzienia, gdyż jako dzieciak który przebił sobie kiedyś ręke spokojnie mógł zostać uznanym za niepoczytalnego. To jeden z wielu błędów logicznych jaki dostrzegłem w filmie.
Takie jedno pytanie... a jesli nie pojawily by sie 'nagle' (te stygmaty) to niby w jaki sposob mialy by sie pojawic...? W takim razie po przebiciu dloni w dziecinstwie, Evan w ogole nie powinien byl ujrzec religijnego wieznia, tylko zapewne znalezc sie w zupelnie innym miejscu (byc moze w psychiatryku, bo co za dziecko przebija sobie dlonie szpikulcami na karteczki...?) Jak dla mnie to jest juz troche takie... czepianie sie...
Na poczatku mysalam, ze te stygmaty pojawily sie moze jako krwawiace rany, ale po tym jak obejrzalam film po raz drugi i okazalo sie, ze sa juz to rany... zarosniete, zesklepione, no to nie wydaje mi sie to jakims strasznym bledem...
I czesc zdecydowanie lepsza od II ale znowu porazki w II czesci nie bylo. nie zachwyca mnie ten film ale jak sie komus nudzi to wszytko ogladnie
_________________ I tear my heart open, I sew myself shut
And my weakness is that I care too much
And our scars remind us that the past is real
I tear my heart open just to feel
Wczoraj "Efekt Motyla" leciał na Polsacie. Jako że oglądąłem go już bardzo dawno temu obejrzałem do sobie drugi raz i musze powiedziec, że nic nie stracił w moich oczach. Bardzo dobry film, jedyne co mi się w nim nie podoba to happy end...
_________________ [this reality is really just a fucked up dream]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum