FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy
Rejestracja | Zaloguj


Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Eagle Eye
Autor Wiadomość
8prisoner8 
Okazjonalny słuchacz



Dołączył: 25 Lip 2008
Skąd: Bulowice

Postów: 98
Wysłany: 01-04-2009, 8:21    Eagle Eye

Może ktoś słyszał, może ktoś oglądał? Bardzo fajny film pokazujący do czego mogą doprowadzić pentagońskie amerykany. Otóż, stworzyli system który ma ułatwić zwalczanie terroryzmu. Gdy jednak pewnego dnia nie posłuchali go, ten zbuntował się i ludzie stracili nad nim kontrolę. Pewno pomyślicie, że to typowy, oklepany klasyk, ale tak nie jest. Od początku do końca trzyma w napięciu, a efekty specjalne robią swoje. System zabił człowieka, Ethana Shaw, który był w stanie wyłączyć machine. Jedyną, pozostałą osobą, która mogła to uczynić jest brat zabitego, Jerry. Komputer z całych sił stara się sprowadzić do siebie Jerrego. Jest wszechobecna i wszechwiedząca. Potrafi sama włamać się do systemu sterowania sygnalizacją świetlną, urywać kable z linii wysokiego napięcia, może mieć dostęp do wszystkich naszych danych, kamerki internetowej itp. itd. Oczywiście wszystko kończy się szczęśliwie. Polecam, film wart dwóch godzin oglądania!
_________________
"Who was the fool, who the wise man, beggar or king?
Whether poor or rich, all's the same in death."

www.papa-roach.bloog.pl
 
 
 
Mikez 
Administrator
...ma zawsze rację!



Wiek: 23
Dołączył: 30 Wrz 2006
Skąd: Bytom

Postów: 3514
Znaków: 928725
Znaków/post: 269
Wysłany: 01-04-2009, 10:34    

Cytat:

Absurdalnie, ale efektownie

Od premiery „Niepokoju”, poprzedniego filmu D.J. Caruso, minęło półtora roku. „Eagle Eye”, podobnie jak jego poprzednik, jest kinem typowo rozrywkowym, choć tym razem grupą docelową jest już na szczęście nie tylko młodzież. Analogii do filmu sprzed dwóch lat jest zresztą więcej, chociażby obsadzenie w roli głównej Shii LaBeoufa. Niestety podobieństwa raczej nie wychodzą nowemu obrazowi Caruso na dobre, film powiela bowiem także błędy, które sprawiły, że jego poprzednie dzieło nie przypadło mi do gustu.

Wiadomość o śmierci brata, oficera Sił Powietrznych, spada na Jerry'ego Shawa niczym grom z jasnego nieba. Jakby tego było mało, po powrocie z pogrzebu zastaje w swoim mieszkaniu cały arsenał broni i środków wybuchowych, a tajemnicza osoba telefonicznie nakazuje mu ucieczkę. W tym samym czasie Rachel Holloman otrzymuje równie dziwny telefon, w którym kobiecy głos informuje ją, że jeśli nie będzie wykonywać poleceń, straci syna. Jak nietrudno się domyślić, losy obojga bohaterów krzyżują się. Oskarżeni o terroryzm i ścigani przez policję nie mają innego wyjścia - muszą wykonywać polecenia tajemniczej kobiety, aby przeżyć i dowiedzieć się, co tak naprawdę jest grane...

Fabuła, choć na pierwszy rzut oka wydaje się interesująca, z każdą minutą coraz bardziej irytuje (a w najlepszym wypadku śmieszy). I nie chodzi tu wcale o wtórność większości wątków i rozwiązań, gdyż to byłoby jak najbardziej do przełknięcia, ale o niesamowicie wysoki poziom nieprawdopodobieństwa obserwowanych wydarzeń. Pomijam nawet fakt, że Jerry po wyskoczeniu z pędzącego pociągu nie ma nawet zadrapania, gdyż w tego typu produkcjach jest to pewien standard. Zamiast ciekawego ukazania wykorzystania najnowszej technologii w celu manipulacji bohaterami, otrzymujemy jednak stek bzdur, w które nie sposób uwierzyć, ani nawet przymknąć na nie oko. Nici więc ze świeżego i oryginalnego podejścia do tematu nieograniczonej inwigilacji obywateli przez władzę, które film miał szansę zaprezentować.

Jeśli komuś uda się jednak zapomnieć o kompletnie nierealnej fabule i skupi się na stronie audiowizualnej filmu, czeka go zabawa na całego. Akcja niemal od początku pędzi do przodu niczym bolid Formuły 1, po drodze zostawiając za sobą dziesiątki zniszczonych w efektowny sposób samochodów i elementów zabudowy. Spektakularnym wybuchom i pościgom towarzyszy dodatkowo energiczna muzyka, przerywana odgłosami gniecionej blachy. W trakcie seansu nie ma więc czasu na nudę bądź spoglądanie na zegarek, za co twórcom należą się brawa. Co ważne, utrzymując tak wysokie tempo w filmie nie ma niepotrzebnego chaosu, przez co ogląda się go naprawdę dobrze (zakładając, że zapomnieliśmy o kiepskim scenariuszu).

Warto poświęcić kilka słów także odtwórcom głównych ról. LaBeouf przez okres, który minął od czasu premiery „Niepokoju”, poczynił bardzo wyraźne postępy, a występem w „Eagle Eye” tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że w przyszłości warto dać mu szansę w nieco innym repertuarze, wymagającym od aktora większych umiejętności, a od widza intensywniejszego myślenia. Towarzysząca mu na ekranie Michelle Monaghan również „daje radę” - ekranowa para dwoi się i troi, żeby tchnąć w film trochę realizmu, scenariusz skutecznie im w tym niestety przeszkadza.

„Eagle Eye” to kolejna wysokobudżetowa produkcja, na której nie trzeba za bardzo wysilać szarych komórek (w tym wypadku jest to nawet niewskazane), ale jest za to na co popatrzeć. Jeśli więc komuś uda pogodzić się z bardzo naciąganą fabułą, czystą rozrywkę ma jak w banku. Mnie się niestety nie udało, czego wynikiem jest może nie tyle rozczarowanie, co spory niedosyt.

za filmosfera.pl


Oto co ja myślę o "Eagle Eye" ;)
_________________
[this reality is really just a fucked up dream]
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

  Top 100 Metal.pl Sites   METAL & NU-METAL TOP SITES  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template created by Gozda
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 11