Chciałem się dopisać do tematu o Avril ale takiego nie znalazłem. Tak, słucham takiego pop-rocka i powiem więcej, bardzo lubię Avril miała świetny debiutancki krążek Let Go, Under My Skin nie było gorsze. Potem coś jej odwaliło, dorobiła sobie różowe pasemka (popyt kształtuje podaż, tak?) i powstało mocno średnie The Best Damn Thing (nie pozbawione jednak kilku lepszych kawałków). Tym, co faktycznie mi się cholernie podoba, są jednak akustyczne wykonania kawałków i ogólnie większość live'ów Avril. Wszystkie sesje dla AOL są rewelacyjne, wiecie - damski wokal, akustyk, Mikez leży
O tak, to jest to, co Mikez lubi. Mogłaby przyjechać do Polski z jakimś koncertem unplugged, pojechałbym bez wahania. Choć nie ukrywam, bałbym się towarzystwa
_________________ [this reality is really just a fucked up dream]
o tak, gdzies jeszcze mam tą płytę Uwielbiałam wtedy Avril ale właśnie przez tą dziwną metamorfozę strasznie mi że tak to ujmę..zbrzydła. Zamieniła się troszkę w plastikową pop lalkę, no ale cóż. Zawsze sie tak dzieje.
_________________ There is a thin line between what is good and what is evil...
Zamieniła się troszkę w plastikową pop lalkę, no ale cóż.
Takie prawa rynku chyba... Jacoby też w pewnym momencie zaczął się zmieniać w emo boya, szczyt osiągając tatuując sobie te cholerne gwiazdki na twarzy... Mógł sobie walnąć na czoło
_________________ [this reality is really just a fucked up dream]
Avril Lavigne słucham od Let Go, czyli od samego początku. Pamiętam, że już wtedy jej wiele zarzucano - że niby najpierw skate, później rockwoman czy coś w tym stylu. Ale muzyka kiepska nie była jeśli cały czas mówimy o pop-rocku ofc.
Under My Skin to także świetny krążek... chyba nawet bardziej skłania się na stronę "rock" niż "pop". Na szczególną uwagę zasługuje utwór Knockin' On Heaven's Door.
No jakie jest The Best Damn Thing to każdy widzi a i kwestie popytowo-podażowe też Mikez wyżej opisał. Dodam tylko, że nie należy całkowicie skreślać tego albumu. Utwór Hot jest całkiem ciekawy. Poza tym całym dziwnym image TBDT podoba mi się taki szyderczy styl, coś podobnego prezentuje P!nk.
Avril tak się ma do Britney jak Papa Roach do Tokio Hotel. Dla jednych to będzie daleko, dla innych za blisko Swoją drogą ja się zawsze dziwiłem i będę dziwił, że Ty Marta Papa Roach słuchasz
_________________ [this reality is really just a fucked up dream]
Zakochałem się w tym wykonaniu: http://www.youtube.com/watch?v=ZOQwxuHpCoc Ten klimat, głos i ona taka normalna Jak można ją tu porównać do Britney, no? Stwierdziłem, że tęsknię za starą (czyli młodą) Avril...
Btw dzięki naszym kochanym (nie)nowym przyjaciołom Rosjanom wszedłem w posiadanie wydanego tylko w Japonii DVD koncertowego "Live at Budokan" Bardzo dobrze, bo na walące po oczach różem Live in Toronto nie da się patrzeć za bardzo
_________________ [this reality is really just a fucked up dream]
Obejrzałem/przesłuchałem Live at Budokan już z pięć razy, w całości, chyba lubię Avril bardziej niż mi się wcześniej wydawało A mam jeszcze pięć innych koncertów, głównie z lat 2003/2004. Świetne są. Marta, polecam!
_________________ [this reality is really just a fucked up dream]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum