"Czasy" - jakby Avril była na scenie paręnaście lat;]
a jestem pewnie ze na pewno tyle na topie (MTV itp nie wiem co jeszcze teraz nastolatkowie oglądają) nie będzie.
Historia osoby w tym temacie przypomina mi historie mojego zeszłorocznego gówna zrobionego na trawniku, na początku fajne, świeże i jebiące na odległość. Następnie zaczyna być obsiadane przez muchy i inne owady których nazw nie znam. Na końcu ulega szybkiemu rozkładowi. Taki i tez los wróże Avril
Skoro już s!n nakierował dyskusję w naszym "szałcie" na Avril, to powiem co myślę o "Goodbye Lullaby". Dużo tego nie będzie bo też nie ma w sumie o czym się rozwodzić za bardzo. Po dwukrotnym przesłuchaniu, tak na spokojnie, swoją opinię mógłbym zamknąć w zdaniu: dwa słabe, krejzolskie kawałki na single plus 45-minutowy utwór. Dlaczego tak? Bo cała reszta płyty oprócz tych singloprzyjaznych utworów jest utrzymana w jednym klimacie, tempie i schemacie. Niby jest gitarka akustyczna w każdym kawałku, co powinno mi się bardzo spodobać, ale jednak za bardzo to chyba monotonne i na jedno kopyto. Jestem niemal przekonany, że i po dziesiątym przesłuchaniu nie potrafiłbym rozróżnić tych utworów i dopasować do nich tytułu (chyba że się tam przewija w tekście cały czas :p).
Czy jest "całkiem dojrzała" jak napisał s!n? Może, jakoś nie zachęciła mnie żebym to roztrząsał. Wolę sobie od czasu do czasu zapodać dwie stare płyty, które miały trochę tego młodzieńczego poweru i które tak mi się podobały. W końcu jeszcze nie jestem tez taki stary
_________________ [this reality is really just a fucked up dream]
Mam podobne odczucia. Płytę przesłuchałem raz. Nie wynudziłem się przy niej, całkiem miło spędziłem czas... ale to wszystko. Nie potrafię wymienić z nazwy więcej niż dwóch utworów ("Goodbye" i "I Love You", z czym utwory te mylą mi się ze sobą, bo w "Goodbye" Avril śpiewa "I love you" :D). Mimo wszystko po "The Best Damn Thing" jest to miła odmiana. Coś jakbym przełączył w odtwarzaczu Mandarynę na A Fine Frenzy. Jednak o ile Alison jest po prostu świetna w tym co robi, to Avril... sam nie wiem. Chyba właśnie brakuje tego "młodzieńczego poweru", który pojawił się dopiero w ostatnim utworze - "Bad Reputation". Ale to już zasługa Joan Jett, nie Avril, która wiele od siebie nie dorzuciła w tej interpretacji. Może właśnie z tą dojrzałością przesadziła. Tak ze skrajności w skrajność? Chyba za bardzo chciała się zmienić z różowego emo w dojrzałą kobietę. Idealna byłaby wypadkowa pomiędzy tą dojrzałą kobietą z "Goodbye Lullaby", a różowym emo z "The Best Damn Thing"... ale to już było, na poprzednich płytach... i wcale nie trzeba było kopiować stylu Joan Jett.
_________________ Do you see the absurdity of what I am? I can't even express these things properly because I have to conceptualize complex ideas in this stupid limiting spoken language!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum